Reportaże - Fakty Kaliskie

kontrast:
wielkość czcionki:
A- A+
Dzisiaj jest: 23 październik 2019 Godzina:

Wyszukiwarka

Formularz kontaktowy

Skontaktuj się z nami

Top 1

Top 2

Top mały 1

Top maly 2

Reportaże

Benedykt Dorys - przedwojenny mistrz photoshopa ZDJĘCIA

Był najdroższym w kraju fotografem, ale i jednym z najlepszych. Jego klientkami były zdobywczynie tytułu Miss Polonia, aktorzy, muzycy, literaci, politycy… Wykonane przez niego portrety do dzisiaj zachwycają. To one przysporzyły mu wielkiej sławy, chociaż fotografował nie tylko ludzi. Stworzył pierwszy w Polsce fotoreportaż. Benedykt Jerzy Dorys, znakomity fotograf, pochodził z Kalisza. W sobotę, 25 maja, mija 118 lat od jego urodzin.

Harold Davis, znakomity amerykański fotografik, w jednej z książek przyznał, że wszystkie swoje zdjęcia poddaje cyfrowej obróbce. Podobnie czynią jego koledzy po fachu. Z prawidłowości tej można wysnuć zaskakujący wniosek – fotografia nietknięta komputerowym programem nie może być dobra. Znajdzie się zapewne wielu adwersarzy takiej opinii. Ludzkość bowiem poznała fotografię zdecydowanie wcześniej niż photoshopa, gimpa czy corela. To one pomagają ze zdjęciem zrobić praktycznie wszystko – wygładzić szumy, podrasować kolory czy dokleić nos. Drugi, chociażby na czole. Jak zatem radzili sobie fotograficy tworzący w XIX i XX wieku, którzy zostawili po sobie wiele prawdziwych arcydzieł swojej dziedziny?

W tym momencie oponenci wspomnianego wcześniej wniosku mogą tryumfować. Wszak mnóstwo zdjęć sprzed lat zachwyca nawet dzisiejsze pokolenie, a wykonane były one tradycyjnymi metodami. Znaleźli się jednak i kombinatorzy. Pod koniec dziewiętnastego stulecia pojawiła się technika zwana piktorializmem. Polegała ona na ingerencji artysty w każdą odbitkę. Za pomocą różnych technik fotograficy wprowadzali zmiany tonalne czy kontrolowali szczegółowość obrazu. Efektem artystycznym tego procesu były zdjęcia przypominające rysunek albo grafikę. Taki photoshop z początku dwudziestego stulecia. Metodę tę wykorzystywało wielu, także nad Wisłą.

Miłość do muzyki i kobiety

Jeden z polskich piktorialistów związał się z fotografią w 1914. Wykonana własnoręcznie camera obscura zapewne towarzyszyła trzynastoletniemu wówczas chłopcu w przechadzkach po jego rodzinnym mieście. – Zrobiłem sobie aparat fotograficzny, sklecony z części kupionych na pchlim targu. Znalazłem optykę Voigtlandera z migawką. Do tego dwie kasety na klisze szklane i rzecz oczywista- statyw. I tym aparatem wykonałem pierwsze zdjęcie – wspominał artysta po latach.

Ale na początku I wojny światowej w Kaliszu można było uwiecznić niewiele oprócz spalonych i zbombardowanych domów. Może dlatego po zakończeniu konfliktu zbrojnego młody Benedykt Jerzy Rotenberg zwrócił się w stronę innej gałęzi sztuki. Przez cztery lata – z przerwą na ułański epizod w wojnie polsko-bolszewickiej – w kaliskiej średniej szkole muzycznej uczył się gry na skrzypcach pod okiem Alfreda Wiłkomirskiego. To tam poznał Halinę, młodą pianistkę, w której zakochał się tak mocno, że wyjechał za nią do Warszawy, wcześniej kompletnie zawracając jej w głowie. W stolicy zarabiał na życie akompaniując do filmów niemych w kinie Palace. Młody żydowski skrzypek, syn zegarmistrza z przygranicznego Kalisza, przestał jednak grać. Kontuzja ręki oddaliła go od muzyki, ale jednocześnie przypomniała o dawnej pasji z rodzinnego Kalisza.

Ojciec polskiego fotoreportażu

Kiedy w 1928 roku Rotenberg otwierał ekskluzywne studio Foto Dorys u zbiegu Alei Jerozolimskich i ulicy Poznańskiej, był fotografem znanym tylko wśród kolegów po fachu. Nikt bowiem nie słyszał o jego międzynarodowych sukcesach. Po czterech latach kojarzono go nie tylko w środowisku artystycznym, ale i powszechnie w całym kraju. Wówczas bowiem został ojcem – ojcem polskiego fotoreportażu. Cykl zdjęć przedstawiających Kazimierz Dolny wpisał się w historię rodzimej sztuki wielkimi literami. Pełno było w nim przeciwieństw. Nadwiślańskie miasteczko Rotenberg przedstawił jako malowniczy, prowincjonalny ośrodek pełen sklepów i straganów. Ale ówczesny Kazimierz, mówiący po polsku równie często jak w jidysz, to także skupisko biedy i brzydoty. Fotograf z Alei Jerozolimskich nie pominął także tego obrazu, chociaż przeczyło to zasadom piktorializmu. Oksymoroniczny fotoreportaż Kazimierz nad Wisłą prezentowany był jeszcze przez dziesiątki lat w Polsce i na świecie. Stanowił jedno z największych osiągnięć ówczesnej sztuki, ale to nie on jako pierwszy przysporzył pochodzącemu z Kalisza artyście ogromnej sławy.

Najdroższy fotograf w kraju

Pierwszą klientką Rotenberga była Władysława Kostakówna – 21-letnia pracownica Miejskiej Kasy Oszczędnościowej w Warszawie. – Przyszła jakaś bardzo młoda, wysoka, przystojna panienka. Blondynka, bardzo typowa polska uroda, szczególnie w owych czasach. Była bardzo onieśmielona i powiedziała, że ją koleżanki z biura, które mieści się niedaleko, przysłały do mnie, żebym ją sfotografował. Był pierwszy konkurs Miss Polonia i one chciały, żeby do niego stanęła – wspominał właściciel studia Foto Dorys.

Pierwszy tytuł najpiękniejszej Polki miał być przyznany na podstawie fotografii. Rotenberg chciał więc, aby jego klientka wyglądała jak prawdziwa miss. Artyście utkwił w pamięci fakt, że dziewczyna była ubrana nieodpowiednio do przeznaczenia zdjęcia. Posłał więc żonę do sklepu, aby kupiła materiały. Artysta je udrapował i zrobił z niego prowizoryczny dekolt. Skromna urzędniczka zwyciężyła w pierwszej edycji konkursu Miss Polonia, a potem zajęła drugie miejsce w wyborach najpiękniejszej kobiety kontynentu. A że decydowano na postawie zdjęć, to wielka była tutaj zasługa fotografa. Skoro więc Rotenberg „zwyciężył” w wyborach miss, od razu stał się sławny. Do studia Foto Dorys zaczęły przychodzić czołowe postacie przedwojennej Warszawy. Kolejni ówcześni celebryci zamawiali portrety u byłego skrzypka. I wydawali na nie krocie. Benedykt Jerzy Rotenberg wychodził bowiem z założenia, że poziomu artystycznego twórców nie da się porównać. Wymierne są natomiast sumy, jakie płacili jego klienci za usługi. Był najdroższy kraju – sesja kosztowała 35 złotych. Podejście to sprawiło, że elicie wypadało robić sobie zdjęcia przy Alejach Jerozolimskich 41. Nakazywała to moda, można było się pochwalić w snobistycznym towarzystwie. Wszystko to sprawiało, że Rotenberg nie musiał martwić się o klientów. Ba – mógł wśród nich wybierać. Przed wojną jego zakład odwiedził sam Edward Rydz-Śmigły. Syn kaliskiego zegarmistrza odprawił jednak marszałka, bo… wyjeżdżał na wakacje do Zakopanego. Bombowce Luftwaffe nad Warszawą we wrześniu 1939 zachwiały jednak karierą artysty.

Po wojnie musiał zaczynać od nowa

Dla każdego polskiego Żyda, także i dla Rotenberga, wojna była bardzo wyrazistym widmem śmierci. Stracił swój zakład i w 1940 roku trafił do getta. Nie przestał jednak zajmować się fotografią. Swoje zdjęcia przynosili mu nawet Niemcy, co świadczyło o niewątpliwym szacunku dla jego warsztatu. Wiele z ujęć przedstawiało samo getto, były więc cenne dla polskiego podziemia. I tam też przekazywał je Rotenberg. Z ogrodzonego murem piekła w sercu Warszawy wyciągnęła go działaczka Armii Krajowej. Artysta nigdy jej tego nie zapomniał – do końca życia telefonował do niej dzień w dzień, by spytać o zdrowie.

Po wojnie wszystko trzeba było zaczynać od zera. To wtedy znakomity fotografik przestał ostatecznie używać nazwiska ojca i podpisywał się już tylko jako Benedykt Jerzy Dorys. W 1948 roku uruchomił studio przy Nowym Świecie. Prestiżowa lokalizacja nie mogła być przypadkowa – w końcu gwiazda fotografowała tam gwiazdy. Każda sesja była niezwykle intymnym spotkaniem Dorysa z modelem. Nikomu nie pozwolił zaburzać tej atmosfery. Z niezwykłym namaszczeniem ustawiał światło i dobierał tło. Po tym rytuale znikał za aparatem, by sprawdzić wszystkie ustawienia. Do spuszczenia migawki służyła mu gumowa gruszka, która zastygała w ręce, dopóki wyraz twarzy modela nie oddawał założonych przez fotografa emocji. Podczas całego tego rytuału – bo nie było to „zwykłe” robienie zdjęcia – Dorys rozmawiał z portretowaną osobą. 
Drogę tę przeszli niemal wszyscy ówcześni polscy celebryci. Do studia przy Nowym Świecie zawitali: Julian Tuwim, Nina Andrycz, Zbigniew Herbert, Eugeniusz Bodo… Byli też znani kaliszanie – Maria Dąbrowska i oczywiście Tadeusz Kulisiewicz. – To był przyjaciel, bez cudzysłowu. To był człowiek, na którym mogłem polegać, w którego nie mogłem nie wierzyć, który pomagał, nie wiedząc o tym. Był moją drugą ręką – komplementował Dorys Kulisiewicza, który wykonał zdobione drzwi do jego atelier oraz oficjalny znak studia.

Wszystko robili razem

Po wojnie tylko dwukrotnie przyszło artyście wykonywać portrety poza swoim zakładem. I w obu przypadkach nie było to proste. Podczas uwieczniania wizerunku marszałka Konstantego Rokossowskiego, na kilka sekund przed spuszczeniem migawki, doszło do niewielkiego wybuchu. Na modelu nie zrobiło to najmniejszego wrażenia. Edward Ochab był natomiast tak zestresowany sesją, że nie dało mu się zrobić zdjęcia. Wówczas Dorys powiedział ze stoickim spokojem: Panie premierze, niech pan się odpręży. Niech pan ma wszystko w dupie. Metoda ta okazała się skuteczna. 

W udzielonym u schyłku życia wywiadzie podkreślał, iż jego kariera potoczyła się niejako przypadkiem, że nie lubił rozgłosu i prezentowania swoich prac. Jedyne, o co w życiu naprawdę zabiegał, to względy jego przyszłej żony. Halina Dorys, de domo Pregier, także kaliszanka, wspierała męża w całej pracy twórczej. Utalentowana pianistka też robiła zdjęcia – kiedy mąż był chory, zastępowała go w atelier. Wszystko robili razem – pracowali, wypoczywali, podróżowali… Byli ze sobą 24 godziny na dobę, ale uczucie między nimi nie wygasło nigdy. Nawet, kiedy Halina Dorys zmarła. – W tej chwili jest osiem i pół roku, kiedy odeszła. Ona codziennie ma przy swojej fotografii świeże kwiaty. Ja przez całe życie, 60 lat przeszło, kupowałem jej kwiaty. I nie widzę racji, żeby przestać je jej kupować, bo ona w dalszym ciągu we mnie żyje – mówił Benedykt Jerzy Dorys pół roku przed śmiercią.

Publikowane zdjęcia są częścią wystawy przygotowanej przez Ośrodek Kultury Plastycznej Wieża Ciśnień w Kaliszu.

Tekst: Juliusz Kowalczyk, Zdjęcie B. J. Dorysa: zbiory Biblioteki Narodowej

poziomy 1

Slaider podstrony

Inside Max P

Kategorie P

3R

4R

poziomy 3

Kalendarz P

Październik 2019

30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
  • Na dziś nie ma jeszcze wpisanych żadnych wydarzeń. Sprawdź kolejne terminy, a jeśli dziś dzieje się coś interesującego, napisz o tym do nas na:

Poziomy 4

poziomy 5

Redakcja portalu

www.faktykaliskie.pl
ul. Wrocławska 53-57, Kalisz
tel. 785 204 665
e-mail:

Redaktor portalu
Anna Miklas-Pęcherz 

Redakcja telewizji

Magazyn Miejski
ul. Wrocławska 53-57, Kalisz
tel. 62 598 47 81
e-mail:

Kierownik redakcji
Marcin Spętany

W związku z wejściem w życie zmian w prawie ochrony danych osobowych i rozporządzenia unijnego RODO informujemy, że na naszej stronie www.faktykaliskie.pl, która należy do Grupy Multimedia Polska, używamy technologii, takich jak pliki cookie, do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu na stronach i w Internecie. W ten sposób technologię tę wykorzystują również podmioty współpracujące z nami oraz nasi Zaufani Partnerzy, którzy także chcą wyświetlać reklamy jak najlepiej dopasowane do Twoich preferencji. Pragniemy zapoznać Cię ze szczegółami stosowanych przez nas technologii oraz z obowiązującymi przepisami, tak aby dać Ci pełną wiedzę i komfort w korzystaniu z naszych serwisów internetowych. Zapoznaj się z poniższymi informacjami lub kliknij przycisk „przejdź do strony”. Kliknięcie opcji „przejdź do strony” jest automatycznie wyzwoleniem akceptacji powyższych zasad naszego regulaminu.

Informacje, które będą wykorzystywane:
Typ przeglądarki i jej ustawienia. Informacje o systemie operacyjnym urządzenia końcowego. Informacje o zainstalowanych plikach cookie. Informacje o innych identyfikatorach przypisanych do urządzenia końcowego. Adres IP, z którego urządzenie końcowe uzyskuje dostęp do strony internetowej klienta lub aplikacji mobilnej Informacje o aktywności użytkownika na urządzeniu końcowym, w tym o odwiedzanych stronach internetowych i wykorzystywanych aplikacjach mobilnych. Informacje o położeniu geograficznym urządzenia końcowego będą wykorzystywane.

Multimedia Polska S.A. dokłada wszelkich starań, aby niezbędne przetwarzanie Twoich danych osobowe było zgodne z przepisami prawa i nie naruszało Twoich podstawowych praw i wolności, w szczególności prawa do ochrony Twoich danych osobowych. Niniejsza Polityka Prywatności określa generalne zasady, według których przetwarzane są przez nas Twoje dane osobowe. Multimedia Polska S.A. pozyskuje Twoje dane bezpośrednio od Ciebie, ponadto ich powstanie może być skutkiem Twojej aktywności związanej ze korzystaniem przez Ciebie z naszych usług telekomunikacyjnych. W pewnych przypadkach, w ramach  prowadzonej przez Multimedia Polska S.A. działalności operacyjnej, dane dotyczące Twojej osoby mogą także być także pozyskiwane z innych źródeł. Przeczytaj uważnie zawarte w niniejszej Polityce zasady, aby zrozumieć jak i na jakich podstawach prawnych Multimedia Polska S.A. przetwarza Twoje dane osobowe. Jeśli w chwili czytania niniejszej Polityki jesteś naszym klientem musisz wiedzieć, że Twoje ewentualne żądanie zaprzestania przetwarzania Twoich danych osobowych nie spowoduje natychmiastowego zaprzestania przetwarzania i usunięcia  tych danych z zasobów informacyjnych Multimedia Polska S.A. Proces wygaszania przetwarzania Twoich danych będzie zgodny z przepisami obowiązującego prawa, a zasady tego wygaszania są zawarte w niniejszej Polityce.

Dane kontaktowe
Administrator danych osobowych
Administratorem Twoich danych osobowych jest Multimedia Polska S.A. z siedzibą w Gdyni (81-341), przy ulicy Tadeusza Wendy 7/9, wpisana do rejestru przedsiębiorców prowadzonego przez Sąd Rejonowy Gdańsk – Północ w Gdańsku, VIII Wydział Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem: 0000238931, REGON: 190007345, NIP: 5861044881, kapitał zakładowy i łączna suma uiszczonych wkładów wynosi: 91.764.808,00 PLN Organ nadzoru ochrony danych osobowych
Jeśli masz zastrzeżenia co do sposobu i zakresu przetwarzania przez nas Twoich danych, bądź też  chcesz wnieść skargę na sposób obsługi Twojego wniosku lub żądania, informujemy Cię że właściwym organem nadzorczym w tym zakresie jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Kontakt w sprawie Twoich danych: w celu realizacji Twoich uprawnień, wyrażenia albo cofnięcia zgód oraz wnoszenia sprzeciwów, udaj się do Biura Obsługi Klienta, lub skontaktuj z infolinią pod numerem 244 244 244.