Społeczne - Fakty Kaliskie

kontrast:
wielkość czcionki:
A- A+
Dzisiaj jest: 29 listopad 2021 Godzina:
imieniny: Saturnina, Przemysł

Wyszukiwarka

Formularz kontaktowy

Skontaktuj się z nami

Top 2

Top 1

Top mały 1

Społeczne

Powrót do przedszkoli - tak, czy nie?

W przedszkolu są przyjaciele, ulubione "ciocie" i zabawki. I najlepiej gdyby była jeszcze mama. Takie dwa w jednym niby jest niemożliwe, ale ostatnie tygodni pokazały, że jednak wykonalne. Maluchy z powodu pandemii od marca nie chodzą do przedszkoli i przebywają w domach, pod opieką rodziców lub dziadków, a z "ciociami" kontaktują się za pośrednictwem internetu. Jednak wszystko, co dobre – w tym przypadku głównie dla najmłodszych – ma swój koniec. Rząd dał zielone światło, by dzieci mogły wrócić do swoich placówek. Jednak wiele samorządów, w tym kaliski, z decyzją o otwarciu wstrzymują się o kilka, a nawet kilkanaście dni, by jak najlepiej zadbać o bezpieczeństwo najmłodszych i ich opiekunów. Także rodzice czekają na konkrety, bo wytyczne przedstawione przez władze są dość lakoniczne.

Wszystko toczyło się zgodnie z planem. Były zabawy i nauka. Ulubione "ciocie", przyjaciele i zabawki. W marcu, kiedy pandemia koronawirusa dotarła do Polski, zapadła decyzja o zamknięciu wszystkich placówek edukacyjnych. W tym żłobków i przedszkoli. - Dla naszych dzieci najlepszym wyjściem jest teraz niewychodzenie z domu - mówił na konferencji prasowej 11 marca premier Mateusz Morawiecki. 

Przedszkola opustoszały. Początkowo na dwa tygodnie, ale czas zamknięcia placówek edukacyjnych był sukcesywnie wydłużany. I tak maluchy od dwóch miesięcy czas spędzają w domach – najczęściej z rodzicami, którzy albo mają urlopy lub są na postojowym, albo na zasiłku opiekuńczym. Wymuszony pandemią pobyt w domu to jednak nie wakacje. - Jak wygląda nauka domowa? - pytamy Klarę i Biankę. - Rysujemy, piszemy. Mamy też gimnastykę, ale nie każdego dnia się uczymy, bo czasami nie mamy czasu - odpowiadają szczerze. 

Program edukacyjny realizowany  jest online. Lekcje mają nie tylko uczniowie szkół podstawowych, średnich czy studenci. Także ci najmłodsi. Przy wsparciu przedszkoli i pomocy rodziców maluchy każdego dnia zdobywają nowe umiejętności. - Oczywiście to nie jest zamknięte w ramy czasowe, tak jak w przedszkolu. Dzieci też nie mają takiej systematyki i tak naprawdę ochoty. Myślę, że w przedszkolu to wygląda lepiej, są w grupie, działają razem i wiele rzeczy wychodzi im spontanicznie i też z godnie z wyuczonymi nawykami - mówi Karolina, mama dziewczynek. - Widać, że "ciocie" z przedszkola się starają, żeby ten czas nauki w domu wypełnić dzieciakom, żeby nie było braków. Jest bardzo dużo materiałów wysyłanych, ale dzieci są w stanie to przerobić i są one ciekawe. Akurat u nas "ciocie" same nagrywają filmy z gimnastyką, piosenkami czy ciekawostkami. Jak już można było zabrały dzieci na wirtualny spacer po mieście. Są też wysyłane materiały do druku, które dziewczyny muszą zrobić, dostaliśmy też książki z przedszkola, żeby ten materiał był realizowany na bieżąco. Fakt jest taki, że nie zawsze chcą współpracować, bo dom to ich otoczenie, ich zabawki, więc czują pewne rozluźnienie. 

Sytuacja jest wyjątkowa, ale na pewno wymuszony pobyt w domu ma swoje plusy. Wspólna nauka to więcej czasu spędzonego razem. A to bezcenne. - Ja chcę iść do przedszkola, bo chcę się spotkać z dziećmi, ale chcę, żeby mama też ze mną szła - stwierdza Bianka. 

Korzyści czasu spędzanego w domu – czasu, którego wcześniej brakowało – jest mnóstwo. Jednak ile plusów tyle minusów i każdy zdaje sobie sprawę, że dorośli muszą wrócić do pracy – tutaj przemawiają argumenty ekonomiczne. Także dzieci muszą wrócić do nauki w tradycyjnej formie, bo przed niektórymi nowe wyzwania. - Niedługo idę do szkoły, ale jeszcze bym chciała spotkać się z koleżankami i kolegami w przedszkolu. I jeszcze trochę pobawić z moimi przyjaciółkami - dodaje Klara, dla której to ostatni tak beztroski czas. 

I właśnie najmłodsze dzieci to grupa, która może wrócić do placówek oświatowych. Decyzja o otwarcia żłobków i przedszkoli zapadła w ubiegłym tygodniu. Możliwość przywrócenia zajęć organy prowadzące (samorządy lub podmioty prywatne) mają od środy, 6 maja. Oczywiście pod pewnymi rygorami dotyczącymi liczby dzieci w pomieszczeniu, kontaktów między nimi oraz higieny, czy rodzaju zabawek, jakimi mogą się bawić. 

Obostrzeń jest sporo. Wszystko ze względu na bezpieczeństwo najmłodszych. Wsparcie, przynajmniej na początku i w zakresie umożliwiającym stworzenie zapasów środków dezynfekujących, oferuje samorządom rząd. - To płyny do dezynfekcji podłóg, blatów, stołów, krzeseł i wszystkich powierzchni płaskich. Trafiły one do samorządów i przez samorządy miały być dystrybuowane na te placówki, które wznowią działalność - wyjaśnia  Tomasz Stube, rzecznik prasowy wojewody wielkopolskiego. - Oczywiście tymi płynami nie wolno dezynfekować zabawek. 

Jednak czy to wystarczy? Niewielka część przedszkoli i żłobków w środę wznowiła pracę. W powiecie kaliskim taką decyzję podjęły tylko władze gminy Koźminek. W naszym mieście otwarcie placówek przesunięto o prawie dwa tygodnie - na 18 maja. W przypadku jednej placówki nawet tydzień później.

W Kaliszu w przedszkolach samorządowych uczy się 1488 dzieci. Tylko rodzice 305 z nich (tj. niewiele ponad 20%) złożyli deklarację, że ich pociechy wrócą w momencie kiedy placówki zaczną normalną pracę. W niepublicznych każdego dnia opiekę znajduje 2478 kilkulatków – tutaj decyzje zapadają poza samorządem, ale żadne z przedszkoli nie zgłosiło chęci otwarcia się już 6 maja. Jednak też można się spodziewać, że nie wszyscy rodzice zdecydują się na oddanie dzieci do przedszkoli już w maju. - Wiele z tych wytycznych jest mało realne. Jak powstrzymać tak małe dzieci przed kontaktami między sobą? Tym bardziej, że one wrócą po długiej przerwie i tęsknią za swoimi koleżankami, kolegami. Kontakt będzie nieunikniony. Także tworzenie sal izolacyjnych jest według mnie dziwnym pomysłem. Dzieci chorowały też wcześniej, może na inne choroby, ale też zakaźne i do tej pory nie były ze względu na objawy odsyłane do jakiegoś innego pomieszczenia. Jeśli dziecko ma objawy choroby to już zdążyło zarazić innych. Z perspektywy mojej, jako mamy, myśl o tym, że dziecko zostanie odizolowane, bo ma gorączkę, czy katar i będzie oczekiwało na mój przyjazd z pracy w sali, której do tej pory nie było to raczej pozostawi niemiłe wspomnienie - stwierdza mama dziewczynek.  - Jednak czekamy na powrót córek do przedszkola. My chcemy wrócić do pracy, a one powinny czas spędzać ze swoimi rówieśnikami i zdobywać wiedzę w taki sposób, jak wcześniej. Wspólny czas jest bezcenny, nie nudzimy się ze sobą, ale myślę,  że to już dobry moment na wracanie do normalności. Jednak ta musi być ściśle określona i realna do wcielenia w życie. 

A uściślenie przepisów jest konieczne. Przy aktualnym zainteresowaniu rodziców powrotem dzieci do przedszkoli rygory – w tym 12- czy maksymalnie 14-osobowe grupy - można zachować. Jednak im więcej czasu będzie upływać tym więcej maluchów będzie wracać. A wtedy już trudno o odpowiednią ilość metrów kwadratowych dla każdego z podopiecznych, a tym bardziej o zachowanie między dziećmi dystansu. 

AW, zdjęcia autor 

 

Inside Max P

Inside 2

Kategorie P

3R

4R

Poziomy Bottom

5R

Google Ads

Redakcja portalu

https://www.facebook.com/faktykaliskiepl

Kalisz, ul. Śródmiejska 36
tel. 573 950 125
e-mail: media@fundacja-reakcja.pl

Redaktor prowadzący
Anna Miklas-Pęcherz 

Redakcja telewizji

Oglądaj nas na kanale 232 i/ lub 140 

Multimedia Polska/ Vectra oraz na kanale YT

Kalisz, ul. Śródmiejska 36
tel. 573 950 125
e-mail: media@fundacja-reakcja.pl

Redaktor naczelna
Agnieszka Gierz

Fundacja Reakcja

Nadawcą Telewizji Kalisz 

i wydawcą portalu faktykaliskie.pl jest Fundacja Reakcja

Kalisz, ul. Śródmiejska 36
tel. 607 942 977
e-mail: biuro@fundacja-reakcja.pl

Prezes fundacji
Marcin Spętany

https://www.fundacja-reakcja.pl/